Zeźlił mnie Andrzej Maleszka tym tomem. Może to było do przewidzenia, że w końcu w cyklu trzymającym wysoki poziom musi się pojawić tom pośledni, ale nie umniejszyło to mojej irytacji.
Pierwsze książki z serii Magiczne drzewo czytałam z dziećmi z wypiekami na twarzy. Wprawdzie dostawałam zadyszki umysłowej, bo kolejne przygody deptały po piętach tej dopiero rozpoczętej i nie było chwili wytchnienia, ale dzieci widać uwielbiają taki stan ciągłego napięcia.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Znak. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 lutego 2017
sobota, 17 października 2015
Ryszard Horowitz "Życie niebywałe: wspomnienia fotokompozytora"
Krakusy! Jeśli chcecie sobie zrobić przyjemność, podłechtać swoje słuszne poczucie wyższości nad resztą ludzkości, utwierdzić się w – i tak już spiżowym – przekonaniu, że Kraków jest najlepszym, co wytworzyła cywilizacja człowiecza, sięgnijcie po tę autobiografię uznanego na świecie fotografika, pioniera fotokompozycji analogowej, a później cyfrowej. Chociaż Horowitz mieszkał w Krakowie tylko do 19. roku życia (z nad Wisły przeniósł się i po dziś dzień mieszka w Nowym Jorku), do tego w bardzo ciężkich czasach wojny i stalinizmu, cudownie wpisuje się w tradycję mitologizowania naszego malutkiego gródka. I ma całkiem przekonywające argumenty.
czwartek, 12 marca 2015
Dubravka Ugrešić "Życie jest bajką: mit o Babie Jadze"
Powiedzieć o kimś, że jest wiedźmą, to spory komplement. Przynajmniej u mnie w domu. Wiedźma wcale nie musi mieć haczykowatego nosa i chatki na kurzej stopce. Za to posiada inne rzadkie właściwości: dobrze doradzi, gdy masz problem, wie, co w życiu jest ważne i w kluczowych momentach zadziwia zmysłem obserwacji, nawet jeśli pozornie jest ciamajdą. Powiecie, że to niestandardowe postrzeganie wiedźmy alias Baby Jagi? Cóż, to moja bajka...
Dubravka Ugrešić napisała swoją i jest to bardzo dziwne dziełko. Już sama konstrukcja zaskakuje. Pierwsza część to autobiograficzna (a przynajmniej sprawiająca takie wrażenie) opowieść o starości matki Ugrešić. Druga to świetna groteska opisująca pobyt trzech staruszek w luksusowym hotelu wellness. I tu miałam od razu skojarzenia z Gaimanowską Trójnią, wyrocznią w składzie starucha, matka i dziewica. W wersji pani Dubravki jest zasuszona, przysypiająca starowinka, nieco młodsza grubaska z olbrzymim, matczynym biustem i prosto trzymająca się, szczupła dziewica, też sędziwa. Spotka je śmierć, miłość, dziecko, jeszcze raz śmierć, szczęśliwy los i młodzieniec uleczony z permanentnego wzwodu – jak to w bajce.
Dubravka Ugrešić napisała swoją i jest to bardzo dziwne dziełko. Już sama konstrukcja zaskakuje. Pierwsza część to autobiograficzna (a przynajmniej sprawiająca takie wrażenie) opowieść o starości matki Ugrešić. Druga to świetna groteska opisująca pobyt trzech staruszek w luksusowym hotelu wellness. I tu miałam od razu skojarzenia z Gaimanowską Trójnią, wyrocznią w składzie starucha, matka i dziewica. W wersji pani Dubravki jest zasuszona, przysypiająca starowinka, nieco młodsza grubaska z olbrzymim, matczynym biustem i prosto trzymająca się, szczupła dziewica, też sędziwa. Spotka je śmierć, miłość, dziecko, jeszcze raz śmierć, szczęśliwy los i młodzieniec uleczony z permanentnego wzwodu – jak to w bajce.
środa, 16 kwietnia 2014
Agnieszka Holland "Magia i pieniądze"
Tym razem dział wydawnictwa Znak, kreujący takie chwytliwe tytuły jak Szminka w wielkim mieście, nie popisał się. Ale nie ma co się zrażać nudnym tytułem – czytało się cudnie. Choć miałam parę razy odruchy niezgody z tym, co mówi reżyserka. Agnieszka Holland w Magii i pieniądzach – książce z 2000 roku – tłumaczy np., że sceny erotyczne w jej filmach są
brzydkie, bo tak wygląda seks widziany z zewnątrz. Ejże, nie
bawmy się w podglądactwo. Patrzmy oczami kochanków! Pamiętacie śnieżną
scenę, w której Janosik liczy spódniczki Kasi (a może Marysi)? Niebrzydkie to było, oj, nie... Czyli szczęśliwie reżyserka się przełamała w tej kwestii.
sobota, 18 maja 2013
Michał Ogórek "Najlepszy ogórek czyli kalendarz na każdy rok"
Ten przyjemnie wydany (twarda oprawa, dobry papier, płócienny grzbiet) albumik zawiera teksty Michała Ogórka, które wcześniej ukazały się w prasie i książkach. Autor przetasował je tak, by tematycznie pasowały do kolejnych dat, czy to ze względu na święto (np. Dzień Policjanta), czy też przypadającą na ten dzień rocznicę wiekopomnego wydarzenia (np. premiera filmu E.T.).
Okropnie jest to śmieszne, a najzabawniej wychodzi, gdy się czyta z kimś na głos. W miarę czytania jednak robi się jakoś smutniej, bo, kurczę, z czego się śmiejemy?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




