Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 5/6. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 lutego 2017

Agnieszka Graff, Sutowski Michał "Graff: Jestem stąd"

http://www.taniaksiazka.pl/graff-jestem-stad-graff-agnieszka-sutowski-michal-p-505906.html?abpid=1331&abpcid=11&utm_source=pp&utm_medium=cps&utm_campaign=ads4books
Dość często spotykam kobiety wykształcone, odnoszące sukcesy zawodowe kobiety które wypowiadając się na jakieś społeczne tematy, zaznaczają na wstępie, że nie są feministkami. Skąd u nich ta potrzeba odżegnywania się na wyprzódki, łatwo odgadnąć. W powszechnej świadomości feministka to histeryczna, samotna wariatka itd. I właśnie dlatego super, że jest ten wywiad. Mając w swych szeregach taką rzeczową, twardo stąpającą po ziemi, będącą w szczęśliwym związku kujonkę (jak sama o sobie mówi Graff) feminizm zyskuje nowy wizerunek.

sobota, 13 sierpnia 2016

Katarzyna Bratkowska, Kazimiera Szczuka „Duża książka o aborcji"

http://aros.pl/ksiazka/duza-ksiazka-o-aborcji-2?abpid=1331&abpcid=156
Zawsze, gdy czytam książkę-na-ważny-temat-polaryzujący-opinię-społeczną, zastanawiam się, czy czasem nie sięgają po nią niemal wyłącznie osoby już przekonane, prezentujące to samo stanowisko, co autorzy. Dużą książkę o aborcji prawdopodobnie z daleka obchodzą tzw. obrońcy tzw. życia poczętego, tak jak ja ani myślę czytać pozycji w stylu Cała prawda o aborcji czy Dlaczego antykoncepcja niszczy małżeństwo, rodzinę i cywilizację. Czy gdzieś te dwa stanowiska mogą się spotkać? Czy w sprawach tak fundamentalnych jak aborcja którakolwiek ze stron jest w stanie znaleźć przełomowe, niezbijalne i nieznane adwersarzom argumenty? Czy jest możliwy, zwłaszcza prawny, kompromis bez przymiotnika „zgniły"?

Chociaż autorki we wstępie jasno się deklarują jako zwolenniczki pro-choice, przekonywanie kogokolwiek nie jest głównym celem Bratkowskiej i Szczuki.  Książka została napisana z myślą o nastolatkach zwłaszcza o dziewczynach w nieplanowanej ciąży ich rodzicach, pedagogach. Opisuje fakty biologiczne, medyczne, prawne, społeczne, które powinien znać każdy, zanim otworzy buzię, by rozprawiać na temat aborcji. Jest to też bezcenne źródło wiedzy dla osób, u których ta tematyka niespodziewanie przeniosła się ze sfery debaty do bolesnej rzeczywistości.

Publikacja ma za zadanie wesprzeć osoby stojące przed nieraz piekielnie trudną decyzją. Opisuje możliwe rozwiązania i konsekwencje dokonanego wyboru. Autorki przestrzegają przed desperackimi krokami. Ciężkiej tematyce dobrze robi bezpośredni, zaangażowany i pełen troski język, dynamiczna forma książki i grafiki rozbijające tekst.

Różnie bywało z serią Bez Tabu (o czym pisałam tutaj) tu z przyjemnością stwierdzam, że jest bardzo fajnie. Rzetelna pozycja mam nadzieję, że nie zdezaktualizuje się nam teraz nagle a fundamentalnie.

Moja ocena: 5/6
BiblioNETka: 4,77/6


Duża książka o aborcji /  Katarzyna Bratkowska, Kazimiera Szczuka, wyd. Czarna Owca, 2011.

niedziela, 10 lipca 2016

Monika Żeromska „Wspomnień ciąg dalszy"

http://dedalus.pl/Wspomnien-ciag-dalszy-Monika-zeromska-
Monika Żeromska malarka znana jako pisarka, trochę snobka (przez lekarza bez profesorskiego tytułu badana była chyba tylko w czasie powstania warszawskiego), trochę wariatka, paniusia, która lubiła zakasać rękawy i czerpać z życia pełnymi garściami, w drugim tomie wspomnień (w sumie wydała pięć książek autobiograficznych) wspomina młodość, która przypadła na lata okupacji i stalinizmu. Zawsze w wirze wydarzeń, zawsze w ruchu. Dostawała wszystko, na co miała ochotę, i wchodziła wszędzie, gdzie chciała, bo nazwisko Żeromska otwierało wszystkie drzwi i większość serc. A to dlatego, że jak wspomina Joanna Olczak-Ronikier w książce Wtedy jej papa, Stefan Żeromski, był przez długie lata najbardziej kochanym przez Polaków pisarzem.

Monika nie odżegnywała się od słynnego ojca. Wręcz przeciwnie chętnie przecinała wstęgi i przyjmowała od władz mieszkania. Ale też ilustrowała książki Żeromskiego i mnóstwo energii poświęciła na ratowanie jego literackiej spuścizny w czasie wojny. Jednym z najciekawszych wątków książki jest zabezpieczanie, ukrywanie, a następnie tylko po części udane odszukanie i rekonstruowanie jego rękopisów. Na ogół kompletnie nie uświadamiamy sobie, jak wiele polskich dóbr kultury ocalało podczas II wojny światowej tylko dzięki olbrzymiej determinacji chroniących je ludzi. A i ta determinacja bez odrobiny szczęścia by nie wystarczyła. Więc gdy dziś za bezcen możemy sobie kupić tomy korespondencji Żeromskiego ze Skłodowską-Curie i Sienkiewiczem, pamiętajmy o Monice i św. Antonim, którzy nie szczędzili trudu.

Podstawowe pytanie jednak brzmi, czy Żeromska umiała pisać? Ba, i to jak umiała! Prawdopodobnie lepiej niż szanowny ojciec. Przykładowo od opisu powstania warszawskiego nie sposób się oderwać! (Choć to może nienajlepszy przykład, bo powstanie to literacki samograj. No, ktoś sobie przypomina kiepski literacko opis powstania?) Jej pisarstwo wydaje się idealnym odbiciem charakteru Żeromskiej   jest tam i entuzjastyczne zaangażowanie, i dystans, i pogoda ducha. A jeśli chodzi o niecodzienne informacje i wydarzenia, to jest to jedna z tych książek, przy których co kilka stron wykrzykujesz "O, kurczę!", czy jak tam lubisz zwerbalizować zaskoczenie, radochę lub niedowierzanie.

Moja ocena: 5/6
BiblioNETka: 4,65/6


Wspomnień ciąg dalszy / Monika Żeromska, wyd. Czytelnik, 2007.

PS. Bardzo lubię takie żywiołowe postaci jak Żeromska (na tej samej zasadzie odczuwam nieco irracjonalną sympatię dla Dody, serio). Ale w Czytelniku to jej chyba nie lubią strasznie licho ją wydali, z badziewną okładką. Tak ładnie podany kawał historii polskiej inteligencji zasługuje na coś lepszego. Kupiłabym.

wtorek, 5 lipca 2016

Sara Shilo „Krasnoludki nie przyjdą" – czyżby najlepsza seria beletrystyczna?

https://www.inbook.pl/p/s/478477/ksiazki/proza/krasnoludki-nie-przyjda?abpid=1331&abpcid=67&rdir=a4b&lkst=77699
Monika Żeromska we wspomnieniach z lat 1939-1956 pisze, że wojna otaczała ludzi zewsząd, wdzierała się wszędzie. Po zaledwie kilku miesiącach okupacji czuło się, jakby przykrywała człowieka niby żelazna, ciężka, dusząca pokrywa.

Bohaterowie Krasnoludków nie znają innego stanu tylko wojnę. Żyją na przygranicznych terytoriach Izraela. Wojną są przesyceni, całkowicie przeżarci. Podporządkowali ostrzałom rakietowym całe życie, barykadują na noc domy i śnią w nich o terrorystach.

czwartek, 12 listopada 2015

Jucewicz / Sroczyński "Kochaj wystarczająco dobrze" i w kontrze "Sekretny dziennik Adriana Mole'a lat 13 i ¾"

http://www.a4b-tracking.com/pl/stat-click-text-link/82/1331/aHR0cHM6Ly9tYWRib29rcy5wbC9rb2NoYWotd3lzdGFyY3phamFjby1kb2JyemU%252FZnJvbT1saXN0aW5nJmNhbXBhaWduLWlkPTE0
Ładne wydanie pod sztandarem Wysokich Obcasów, rozmowy z tuzami polskiej psychologii, psychoterapii i seksuologii na temat długoletniego pożycia, tytuł obiecujący wyzwolenie z kolejnej perfekcjonistycznej iluzji. Czytam więc oczywiście. I, ajajaj!, cóż za rozczarowanie.

sobota, 7 listopada 2015

Jeannette Kalyta "Położna: 3550 cudów narodzin"

http://www.a4b-tracking.com/pl/stat-click-text-link/82/1331/aHR0cHM6Ly9tYWRib29rcy5wbC9wb2xvem5hLTM1NTAtY3Vkb3ctbmFyb2R6aW4%252FZnJvbT1saXN0aW5nJmNhbXBhaWduLWlkPTE0
Z jezuitą, nawet jeśli będzie ci grał na gitarze, w ogóle do niczego nie dojdzie. Robienie tego w Morzu Czarnym to sport ekstremalny. Szajba religijna nie sprawdza się w tym (jak i w żadnym innym) przypadku. Zdarza się, że ktoś przeżyje orgazm (w trakcie) lub zje łożysko (po zakończeniu). Mowa oczywiście o porodzie. Tego typu ciekawe sytuacje musiała ogarniać w swojej 25-letniej praktyce położniczej Jeannette Kalyta, słynna "położna gwiazd" (ależ się zżyma na to określenie).

sobota, 17 października 2015

Ryszard Horowitz "Życie niebywałe: wspomnienia fotokompozytora"

http://www.a4b-tracking.com/pl/stat-click-text-link/82/1331/aHR0cHM6Ly9tYWRib29rcy5wbC96eWNpZS1uaWVieXdhbGU%252FZnJvbT1saXN0aW5nJmNhbXBhaWduLWlkPTE0
Krakusy! Jeśli chcecie sobie zrobić przyjemność, podłechtać swoje słuszne poczucie wyższości nad resztą ludzkości, utwierdzić się w – i tak już spiżowym – przekonaniu, że Kraków jest najlepszym, co wytworzyła cywilizacja człowiecza, sięgnijcie po tę autobiografię uznanego na świecie fotografika, pioniera fotokompozycji analogowej, a później cyfrowej. Chociaż Horowitz mieszkał w Krakowie tylko do 19. roku życia (z nad Wisły przeniósł się i po dziś dzień mieszka w Nowym Jorku), do tego w bardzo ciężkich czasach wojny i stalinizmu, cudownie wpisuje się w tradycję mitologizowania naszego malutkiego gródka. I ma całkiem przekonywające argumenty.

wtorek, 8 września 2015

Antonio Halik "Z kamerą i strzelbą przez Mato Grosso" – w jakim języku myślał pan Halik?

http://www.a4b-tracking.com/pl/stat-click-text-link/82/1331/aHR0cHM6Ly9tYWRib29rcy5wbC96LWthbWVyYS1pLXN0cnplbGJhLXByemV6LW1hdG8tZ3Jvc3NvP2NhbXBhaWduLWlkPTE0
Od kilku miesięcy wykańcza mnie nowy projekt pt. człowiek. Choć jeszcze mały, to już nadspodziewanie wymagający, stąd posucha blogowa. I tak dobrze, że czytać mi daje, minidyktator.

W poszukiwaniu przeciwwagi dla wyczerpującego i jakże babskiego inkubowania czytam sobie a to Ojca chrzestnego, a to Recydywistę Vonneguta, tudzież Zbrodniarza i dziewczynę Witkowskiego (bozieńko, ta Michaśka, sam urok i wdzięk na dokładkę – love!).

Koniec końców musiał mnie znęcić Tony Halik, specjalista od przygód tradycyjnie postrzeganych jako wielce męskie: strzelania, umierania na malarię lub z pragnienia, uczestniczenia w wojnach plemiennych, wiosłowania cieknącą dłubanką wśród piranii, płaszczek, boa i innych krokodyli.

wtorek, 28 kwietnia 2015

Jonathan Lindström "Tak się wszystko zaczęło", czyli goło i wesoło o ewolucji

Neurobiologia, śmierć, mechanizmy ewolucyjne  spróbuj opisać i wyjaśnić 6-latkowi któreś z tych pojęć! A Jonathan Lindström nie tylko pięknie wyjaśnia, ale i narysować potrafi. Tym samym odwala za rodziców kawał roboty. Rodzice już tylko powinni książki zdobyć i przeczytać dzieciom. Po czym  na prośbę potomstwa  przeczytać ponownie, i jeszcze raz, i dokoluśka...

piątek, 27 marca 2015

Koszmary


Uczciwa notka nie ma jak powstać, bo na swoją zgubę zwiozłam dzieciom siatę komiksów i teraz najęta jestem na lektorkę (przy niektórych pozycjach cierpię). Dwie powieści widoczne na zdjęciu jednak bardzo zasługują na wzmiankę. Swoją drogą, co jest ze mną nie tak, że ciągle czytam jak faceci piszą o facetach, choć teoretycznie chcę w końcu zacząć czytać kobiety?

Zdarzyło się pierwszego września Rankova jest o trzech przyjaciołach żyjących w Czechosłowacji: Słowaku, Węgrze i Żydzie, których między 1938 a 1968 życie do spóły z historią ostro wyłomoczą, a autor pozwoli im obejrzeć z nieprzyjemnie bliska przełomowe wydarzenia tego okresu. I z roku na rok pętla będzie się zaciskać coraz mocniej, narosną absurdy i marazmy socjalizmu. Powieść dostała w zeszłym roku Angelusa, a ode mnie w ocenę 5/6.

piątek, 20 lutego 2015

Stanisław Likiernik "Made in Poland"

Ta opowieść jest unikatowa, bo Stanisław Likiernik jest jedyną osobą, która mogła ją opowiedzieć. Dlaczego? Sprawdźmy. Jaki procent Polaków to inteligenci, tacy prawdziwi, niezwykle oczytani inteligenci? W tym zbiorze wyszukajmy osoby, które mają za sobą doświadczenie II wojny światowej. Wciąż jest w czym wybierać? To zawężajmy dalej. Wybierzmy z tej garstki żołnierzy Kedywu i uczestników powstania warszawskiego równocześnie. Na koniec zobaczmy, kto żyje do dziś i umysł ma niezmącony, jest więc w stanie wysuwać wnioski na podstawie własnych doświadczeń i przeczytanych dokumentów, a także w mocnych słowach podważyć zasadność tez z książki Piotra Zychowicza Obłęd '44 (dla mnie pozycji obrzydliwej, dla Likiernika absurdalnej). Najprawdopodobniej zostają prof. Bartoszewski (choć w sumie i on się nie łapie, bo oczywiście nie działał w Kedywie) i Likiernik właśnie.

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Betty MacDonald "Jajko i ja", czyli 1501 kur, w tym 1 domowa (nie licząc psa)

Zdarzają się takie weekendowe ranki, kiedy tamagotchi dają nam pospać prawie do 9, potem jest czytanie w łóżku połączone z sączeniem kremowej kawy... (Na marginesie: córeczka chłonie teraz Tuczarnię motyli, świetną powieść dla dzieci, kontynuację Czarownicy piętro niżej  to jest tak dobre, że z przyjemnością rozkleiłabym powieki i o 7, by poznać dalsze przygody Mai.) To są właśnie rozkosze, których nijak zaznać nie mogła Betty MacDonald prowadząc farmę na skraju dziewiczej amerykańskiej puszczy.

Gdyby nie wybitne poczucie humoru autorki, Jajko i ja byłoby doprawdy przykrą lekturą. To w gruncie rzeczy opis pułapki, w jaką wpadła młodziutka Betty, wychodząc za człowieka o imieniu Bob. Z perspektywy czasu pisarka uważa, że mąż kupujący tuż po ślubie kurzą farmę na odludziu równie dobrze mógłby poinformować ukochaną, że zamieszka z nimi jego dobra przyjaciółka, była prostytutka. Wpływ na małżeństwo jest równie destrukcyjny.

środa, 29 października 2014

Jacek Kleyff "Rozmowa" - ten jest z ojczyzny mojej

Przeczytałam parę relacji po krakowskich Targach Książki i ze zdziwieniem odkryłam, że blogerzy gremialnie na nie utyskują. W kolejce do Stasiuka dwa razy nadepnięto mi na odcisk i to chyba specjalnie, a te tłumy to przylazły złośliwe, żebym nie mogła w spokoju kompletować autografów, zresztą po godzinie zaczęłam tęsknić za moim kotem i w ogóle dość tego!

Strasznie przysmęcili, więc sobie via książka poobcowałam z panem, który dla odmiany twierdzi, że dość jest wszystkiego dojść można wszędzie dość jest wszystkiego, w górę szlaban!

poniedziałek, 29 września 2014

KaeReL "Łauma" - pląsając z Norbim

Dla kogo jest Łauma? Bo tak: rysunki czarno-białe, klimacik na początku horrorzasty, zawiązanie akcji niezwykle intrygujące, tu i ówdzie przemyka cyc goły, a nawet - apage satanas! - dostajemy spaczony obraz księdza dobrodzieja. Kto to widział, żeby proboszcz był garbaty, z jego oblicza nie biła dobroduszna życzliwość i żądał ekstrakasy za pogrzeb duszyczki, która nieco pobłądziła!? Czyli coś dla dorosłych, i to zboczonych lewaków (żeby tak duszpasterza bez szacunku...).

sobota, 27 września 2014

Haruki Murakami "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" - wpis na Maraton Warszawski

Biegnąc, nic nie robię, tylko biegnę.

Potrzeba talentu, by powyższe zdanie rozwinąć na prawie 200 stronach. A talent i osobowość Murakamiego sprawiają, że czyta się to wspaniale.

Pisarz biega niemal codziennie od 30 lat. Twierdzi, że to najbardziej pomocny i najsensowniejszy z jego nawyków. Pomaga mu pełniej żyć i umożliwia pisanie powieści, działając jak odtrutka na jad, jaki sączy się w duszy każdego pisarza.

czwartek, 25 września 2014

Marta Dzienkiewicz i wspaniali ilustratorzy "Pionierzy czyli poczet niewiarygodnie pracowitych Polaków"

Książka ma krzykliwą okładkę. Konkretnie krzyczy: Weź mnie, w środku jest super! Okładka nie kłamie.

Twórcy Pionierów mają dla polskich dzieci ważny przekaz. Pokazują, że Polak (a od czasu do czasu nawet Polka) potrafi wykazać się w przeróżnych dziedzinach. Cudny jest ten zamysł, by w zbiorze przedstawić odkrywców, konstruktorów, podróżników: ludzi, którzy robili coś jako pierwsi, często wbrew pukającemu się w czoła ogółowi. Dzięki temu nie dostaliśmy kolejnej galerii słynnych rodaków. Zamiast przewałkowanego na placuszek Mikołaja Kopernika, mamy więc Jana Heweliusza, w miejsce oczywistego Kukuczki Rutkiewicz, obok Bronisława Malinowskiego postać Marii Czaplickiej, badaczki Syberii.

czwartek, 5 czerwca 2014

Rutu Modan "The Property" – mienie odmienia, czyli zaduszki


W samolocie z Tel Avivu panuje atmosfera więcej niż piknikowa. Ktoś się całuje, ktoś wyzywa, inni się tłuką poduszkami lub zabijają czas grami towarzyskimi, ponad fotelami przelatują puszki. To izraelscy licealiści lecą do Polski odwiedzić miejsca narodowej pamięci i żałoby. Standardowa trasa: Treblinka, Majdanek, udział w Marszu Żywych. Wycieczka szkolna jak każda inna.

Tym samym samolotem do Warszawy zmierzają dwie Żydówki, babcia i wnuczka. Starsza pani, Regina, wyjechała z Polski jeszcze przed wojną, więc przeżyła, jako jedyna z rodziny. Nigdy nie miała ochoty zobaczyć ponownie starej ojczyzny. Jak mówi, Warszawa to dla niej po prostu wielki cmentarz. Nagle, w kilka miesięcy po śmierci syna, postanowiła jednak wybrać się w podróż, by odzyskać tytułową nieruchomość rodzinną. Dopiero na miejscu dziwne zachowanie babci zaczyna budzić podejrzenia. Czy aby na pewno chodzi tu o pieniądze? Za warszawską eskapadą kryje się stara, rodzinna tajemnica.

sobota, 31 maja 2014

Patrik Lindenfors "Boga przecież nie ma" - o tym, że 2+2=4

Czy to jest książka kontrowersyjna? - Na tyle, na ile kontrowersyjny może być podręcznik do logiki.

Czy można polemizować z autorem? - Można, ale nie zmieni to faktów.

Czy to aby na pewno książka dla młodzieży?! - Zdecydowanie nadaje się dla nastolatków. Wywód cały czas jest bardzo klarowny. Tak od 10.-12. roku życia już bym podsuwała.

Czy ta książka obraża uczucia religijne? - Obraża co?

sobota, 9 listopada 2013

Petr Šabach "Gówno się pali" czyli Czech na czas słotny

Cytowanie fragmentów książek jest do dupy, unikam. Cytat w oderwaniu od klimatu całej powieści robi dużo mniejsze wrażenie, nie rusza, nie śmieszy. Ale tym razem zaryzykuję.

Pierwsza wywiadówka, na którą poszedł facet. Opis wychowawczyni: [...] była jak spadkowicz z pierwszej ligi gdzieś na dno mistrzostw powiatowych. Wysoka, koścista, spięta stara panna, która mierzyła nas ze złością przez okulary z oprawkami na receptę. Mały koczek z przerzedzonych włosów i tłusta cera o kolorze i wyglądzie obrusu z ceraty nie pozostawiały wątpliwości, że ta kobieta poświęciła swojemu powołaniu wszystko, a nawet więcej. Może to brzmieć niewiarygodnie, ale do tego wszystkiego wymawiała francuskie "r". [...] Stała na podwyższeniu jak doskonała karykatura samej siebie [...]
To nie może być prawda - pomyślałem. - Na pewno za chwilę to niemożliwie stworzenie krzyknie coś w stylu: "To były tylko jaja!" I zacznie wyglądać normalnie [...] (str. 131-132).

Nawet jeśli fragment cię nie rozbawił, to zapewniam, że nie jest to wina książki, a tego cholernego prawa cytatu. Bo opowiadania, czy raczej luźno połączone scenki, są świetne, soczyste i ostre. Bardzo czeskie, trochę jak w Śmierci pięknych saren, ale bez śladu liryzmu. Temat przewodni niby zgrany - tzw. odwieczna walka płci i pokoleń - ale obserwacje urocze. Kilka razy śmiałam się w głos - a to już coś! Brawa dla tłumaczki. Na tyle przypadła mi do gustu ta mała książeczka, że odkładałam dla niej wielbioną Grę o tron, którą sobie właśnie repetuję.

W Polsce wyszły trzy książki Šabacha. Wszystkie mają charakterystyczne, dosadne okładki (zgadnijcie, co jest na okładce powieści Masłem do dołu?), pasujące do stylu pisarza. O! wydawnictwo Afera wydało też Niedoparki, co mi przypomina, że już od pół roku chyba kurzą się na półce, choć takie obiecujące. Jest słotnie - Czesi to dobry wybór na taki czas.

Moja ocena: 5/6
BiblioNETka: 3,98/6

Gówno się pali / Petr Šabach ; tł. Julia Różewicz ; wyd. Afera, 2011.

poniedziałek, 23 września 2013

Kristin Kimball "Brudna robota" - niech ktoś zje moje serce



Przypadkiem zaraz po przeczytaniu o trzydziestoparoletniej singielce z Londynu, która postanawia zmienić swoje życie, łyknęłam wspomnienia trzydziestoparoletniej singielki z NY, która... postanawia zmienić swoje życie. Pierwsza wybrała model wiecznych wakacji, więc niewiele z tego wynikło. Druga zamieniła jedwabie na drelich, pióro na motykę, a szpilki na ugnojone buciory. Z wakacjami nie miało to nic wspólnego, ale się udało. Tyle że Kristin w pewnym sensie miała łatwiej niż Lucy - Kristin się zakochała.