Stanęło na 90 książkach (pewnie z książkami czytanym w ramach DKK zrobi się ta standardowa stówa). Tego, co poniżej zapisane, chcę się trzymać, by uniknąć lektur przypadkowych, wybieranych impulsywnie. Co nie znaczy, że kilka z poniższych pozycji nie zostało dopisanych pod wpływem kaprysu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zestaw tematyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zestaw tematyczny. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 26 stycznia 2017
90 powieści, czyli wymarzona lista czytelnicza
Stanęło na 90 książkach (pewnie z książkami czytanym w ramach DKK zrobi się ta standardowa stówa). Tego, co poniżej zapisane, chcę się trzymać, by uniknąć lektur przypadkowych, wybieranych impulsywnie. Co nie znaczy, że kilka z poniższych pozycji nie zostało dopisanych pod wpływem kaprysu.
czwartek, 19 stycznia 2017
100 (z haczykiem) książek niebeletrystycznych, które chcę przeczytać
Rok bez czytania powieści!?
No, skąd! Powieści też będą, ale limitowane. Poczułam po prostu, że chcę czytać trochę głębiej. Wiercić tematy. A są takie, które mnie pewnie nigdy nie opuszczą: prawa zwierząt itp. (w planach 8 książek), macierzyństwo, wychowanie, uczenie się (9), II wojna i Holokaust (7). Ostatnio za sprawą Agnieszki Graff feminizm puka do bram...
No, skąd! Powieści też będą, ale limitowane. Poczułam po prostu, że chcę czytać trochę głębiej. Wiercić tematy. A są takie, które mnie pewnie nigdy nie opuszczą: prawa zwierząt itp. (w planach 8 książek), macierzyństwo, wychowanie, uczenie się (9), II wojna i Holokaust (7). Ostatnio za sprawą Agnieszki Graff feminizm puka do bram...
niedziela, 7 sierpnia 2016
Pakiecik i pasztecik, czyli 7 wspaniałych książek dla maluszka i 1 niewypalik
Pierwszej biblioteczki z definicji nie da się odziedziczyć po starszym rodzeństwie, bo dobra książka dla maluszka to taka, która zostaje zaczytana na strzępy. Dlatego najmłodszej latorośli pieczołowicie (jak mi się zdawało) wybrałam zupełnie nowy poniższy pakiecik startowy.
Chciałam, by córeczka dostała książki, które również dla mnie w większości będą nowościami. W końcu te najcudowniejsze, zdaniem dziecka, pozycje czyta się wielokrotnie i intensywnie, oh, jak je się czyta, po stokroć się czyta! Zdecydowanie nie miałabym nerwów, by po raz trzeci wałkować dokoluśka Kamyczka. Obkukując rynek książki dziecięcej w poszukiwaniu skarbów, kierowałam się recenzjami z blogów i zestawieniami z rozmaitych portali. Ta strategia, jak zwykle, była całkiem skuteczna, ale jeden zbuk się i tak trafił. Zostawię go na koniec wpisu, oczywiście.
Chciałam, by córeczka dostała książki, które również dla mnie w większości będą nowościami. W końcu te najcudowniejsze, zdaniem dziecka, pozycje czyta się wielokrotnie i intensywnie, oh, jak je się czyta, po stokroć się czyta! Zdecydowanie nie miałabym nerwów, by po raz trzeci wałkować dokoluśka Kamyczka. Obkukując rynek książki dziecięcej w poszukiwaniu skarbów, kierowałam się recenzjami z blogów i zestawieniami z rozmaitych portali. Ta strategia, jak zwykle, była całkiem skuteczna, ale jeden zbuk się i tak trafił. Zostawię go na koniec wpisu, oczywiście.
wtorek, 5 maja 2015
10 polskich arcyksiążek (Najki, cz. 6)
Jeśli patriotyczne może być zbieranie kup (patrz książka Olech / Bąk Kto ty jesteś), to i czytanie polskiej literatury z pewnością łapie się do trzeciomajowych aktywności "ku chwale ojczyzny". Łatwo można też je połączyć z arcypolskim grillowaniem (oczywiście pod warunkiem, że grilluje się warzywa. Kapiący tłuszcz za nic się nie komponuje z dobrą literaturą). Do wyłuskania dziesięciu polskich wspaniałości literackich do czytania na majówce namówiła mnie Bookeriada.
Tytuły podaję chronologicznie według daty wydania. Jest trochę staroci. A właściwie według kryteriów rynkowych to same starocie! Błyszcząca okładka, jak widać, nie jest mi do szczęścia potrzebna. Najbardziej zaskoczyłam samą siebie, że są aż cztery zbiory opowiadań – bo opowiadań generalnie nie lubię. W tej formie wkurza mnie, że ledwo się człowiek zanurzył w jakiś świat, ledwo się zaangażuje, a tu nagle ciach! i ma przeskoczyć do innych bohaterów, przejąć się inną historią. Ale te zbiory są najwyraźniej tak dobre, że nic a nic mi to nie przeszkadzało.
Tytuły podaję chronologicznie według daty wydania. Jest trochę staroci. A właściwie według kryteriów rynkowych to same starocie! Błyszcząca okładka, jak widać, nie jest mi do szczęścia potrzebna. Najbardziej zaskoczyłam samą siebie, że są aż cztery zbiory opowiadań – bo opowiadań generalnie nie lubię. W tej formie wkurza mnie, że ledwo się człowiek zanurzył w jakiś świat, ledwo się zaangażuje, a tu nagle ciach! i ma przeskoczyć do innych bohaterów, przejąć się inną historią. Ale te zbiory są najwyraźniej tak dobre, że nic a nic mi to nie przeszkadzało.poniedziałek, 30 marca 2015
10 powieści w prezencie z okazji 1000
Mój absolutnie najulubieńszy portal książkowy podliczył, że oceniłam 990 książek. Postanowiłam dobić do tysiączka, czytając wyłącznie powieści. I to powieści, które łaszą się do mnie od dawna, a jakoś się nam dotychczas nie składało. To takie wyzwanie czytelnicze à rebours, bo jak przypuszczam, trudność nie będzie polegała na ich przeczytaniu, a na oderwaniu się od książki.
Ale jak policzyłam z grubsza, wśród moich dotychczasowych lektur jest ok. 350 powieści i zbiorów opowiadań napisanych przez facetów i tylko
ok. 150 autorstwa pań! Do tego te ostatnie często były jakimiś przypadkowymi czytadłami, po których pozostały tylko śladowe wspomnienia lub niesmak. Żeby poprawić wizerunek pisarek w moich własnych oczach i odwrócić nieco proporcje, machnę sobie tę dziesiąteczkę wyłącznie w towarzystwie kobiet. Kiran, Zyto, Eleanor, Tracy, Hilary, Marion, Annie, Aryn, Elizabeth, Magdaleno – przybywam!
Ale jak policzyłam z grubsza, wśród moich dotychczasowych lektur jest ok. 350 powieści i zbiorów opowiadań napisanych przez facetów i tylko
ok. 150 autorstwa pań! Do tego te ostatnie często były jakimiś przypadkowymi czytadłami, po których pozostały tylko śladowe wspomnienia lub niesmak. Żeby poprawić wizerunek pisarek w moich własnych oczach i odwrócić nieco proporcje, machnę sobie tę dziesiąteczkę wyłącznie w towarzystwie kobiet. Kiran, Zyto, Eleanor, Tracy, Hilary, Marion, Annie, Aryn, Elizabeth, Magdaleno – przybywam!
czwartek, 19 marca 2015
Bezwstydnie o nagrodach literackich
Nie uznaję czytania czegokolwiek, bo "wypada znać". To żaden wstyd
czegoś nie mieć przerobionego, nawet jeśli to coś jest głośne, nagradzane, klasyczne. Każdy mól książkowy ma listę ważnych
dzieł, których jeszcze nie przeczytał i, sorki, już przeczytać w całości nie
zdąży. Ja nie sięgnęłam dotąd m.in. po Braci Karamazow, Zniewolony umysł, Ojca chrzestnego (nawet filmu nie widziałam i jakoś nie palę buraka), W poszukiwaniu straconego czasu i, uwaga! uwaga!, Władcę Pierścieni. I co? Napisałam to, żaden piorun nie strzelił. Wstydem jest jedynie nie czytać wcale, ale że się nie wciągnęło Naszej klasy Słobodzianka (Nike 2010), to chyba nikomu powieka nie drgnie.
Faktycznie nie znam już nikogo, kto by uważał, że skoro książka ma Nike, to warto / trzeba / wypada po nią sięgnąć. Prawdopodobnie obecnie nawet modniej jest krytykować Nagrodę Nike (np. zarzut promowania pesymistycznego oglądu świata – "słynny" tekst Małgorzaty Kalicińskiej) i Paszporty Polityki (zwłaszcza z pozycji feministycznych) niż szczycić się przeczytaniem nagrodzonych pozycji.
Ale wolę spojrzeć na sprawę optymistycznie, więc podam listę nagród, które mnie jeszcze nie zawiodły. Co więcej, kojarzą mi się z wysokiej jakości literaturą i obietnicą czytelniczej uczty.
Faktycznie nie znam już nikogo, kto by uważał, że skoro książka ma Nike, to warto / trzeba / wypada po nią sięgnąć. Prawdopodobnie obecnie nawet modniej jest krytykować Nagrodę Nike (np. zarzut promowania pesymistycznego oglądu świata – "słynny" tekst Małgorzaty Kalicińskiej) i Paszporty Polityki (zwłaszcza z pozycji feministycznych) niż szczycić się przeczytaniem nagrodzonych pozycji.
Ale wolę spojrzeć na sprawę optymistycznie, więc podam listę nagród, które mnie jeszcze nie zawiodły. Co więcej, kojarzą mi się z wysokiej jakości literaturą i obietnicą czytelniczej uczty.
środa, 4 marca 2015
10 naprawdę dobrych książek na Dzień Kobiet, czyli kobiety piszą o kobietach, co nie znaczy, że tylko dla kobiet (Najki, cz. 5)
czwartek, 29 stycznia 2015
Najki (cz. 4), czyli 15 najulubieńszych książek dla maluchów
![]() |
| Ta książka u nas nie wyszła i nie znam zawartości. Po prostu pasuje jako ilustracja tematu. |
Z tej przyczyny lista tu prezentowana jest okrojona, ale tym wyśmienitsza. Takie dzieciowe naj, naj. Podaję orientacyjnie wiek, ale oczywiście można je czytać / oglądać / ślinić i wcześniej. Bardzo jestem ciekawa w jakim procencie moja lista pokrywa się z waszymi typami (myślę o osobach, które mają maluchy lub po prostu czytają tego typu literaturę dla korzyści własnych).
środa, 9 października 2013
O ważnym dla małych musi być ładnie (o sensie nie wspominając)
Leżą przede mną książki, które mają 3 wspólne cechy: dotyczą bardzo ważnych tematów, napisano je z myślą o młodych czytelnikach, a gdyby były dziewczynami naszych kumpli, powiedzielibyśmy, że są... sympatyczne.
Czy tematyka feminizmu, tolerancji i wegetarianizmu sama w sobie jest atrakcyjna dla dzieci? Czy będą prosić rodziców o właśnie takie książki? Jasne, że nie. Tym bardziej wydawca powinien przyłożyć się do strony wizualnej takich pozycji. A czy prezentowane książeczki mają szansę przyciągnąć rodziców? Tylko tych już przekonanych, którzy szukają sposobu, by omówić pewne (swoje) wartości z dziećmi. W tych sprawach i małych czytelników, i dużych trzeba zdecydowanie piękniej kusić. Przyjrzyjmy się, jak wydawcy utrudniają sobie sprzedawanie książek z tego i tak słabosprzedawalnego segmentu.
piątek, 9 sierpnia 2013
50°03'41″N 19°56'18″E i okolice
![]() |
| Kilka kartoników z Reading Małopolska |
Dzisiaj zestaw książek dla osób planujących urlopowe poprawiny, czyli wypad na kilka wolnych dni w malownicze i interesujące na wielu płaszczyznach zakątki. Być może gdzieś w Polsce też takie istnieją, ja jednak zapraszam do Małopolski, bo o niej piszą bardzo ciekawie, a to dla nas przecież najważniejsze.
Mam przed sobą 4 ni to przewodniki, a każdy w innym typie:
Drewniany: Katarzyna Kobylarczyk W tym sęk! - drewnianość jest cechą wszystkich 10 opisanych obiektów i szczęśliwie zupełnie nie dotyczy stylu ani formy książki. Wręcz przeciwnie! Ten nowoczesny, skrzący się od pomysłów narracyjnych przewodnik podbił moje serce. Choć do izby regionalnej można mnie zaciągnąć jedynie używając brutalnej siły, a hasło "mała ojczyzna" rozwiera mi szczęki w mimowolnym ziewnięciu, książeczkę o dworach, zagrodach, foluszach i budynkach sakralnych różnych wyznań przeczytałam na jedno posiedzenie. Jak autorka dokonała tej sztuki?sobota, 20 kwietnia 2013
Takie horrory do niebania i jeden do bani
Miniprzegląd horrorów dla dzieci miałam zacząć od - widocznej po państwa lewej stronie - propozycji wydawnictwa Zakamarki. Miały być skany i cytaty. Miały, ale diabli książkę wzięli. A konkretniej dzieciory gdzieś zawlokły i nigdzie jej nie widać. W piaskownicy zakopały? Zeżarły?
Uwierzcie więc na słowo, że akcja książki O duchu, który się bał rozgrywa się w domu od strychu po piwnice zamieszkałym przez upiorne stworzenia wszelkiej maści, plus ludzka rodzina. Taka typowa dla szwedzkiej literatury dziecięcej, czyli jeden rodzic z dzieckiem. Tu mała dziewczynka śpi sobie spokojnie, a pod łóżkiem upiór, a w szafie kościotrup itd.
I po co tak dzieci straszyć? To już nie wystarczy wilk pożerający Kapturka lub krwawa łaźnia żon Sinobrodego?
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)










