sobota, 18 lutego 2017

Andrzej Maleszka "Magiczne drzewo: Inwazja", czyli co w komandoskim ekwipunku robi cukiernica?

http://www.taniaksiazka.pl/magiczne-drzewo-tom-8-inwazja-andrzej-maleszka-p-806547.html?abpid=1331&abpcid=11&utm_source=pp&utm_medium=cps&utm_campaign=ads4books
Zeźlił mnie Andrzej Maleszka tym tomem. Może to było do przewidzenia, że w końcu w cyklu trzymającym wysoki poziom musi się pojawić tom pośledni, ale nie umniejszyło to mojej irytacji.

Pierwsze książki z serii Magiczne drzewo czytałam z dziećmi z wypiekami na twarzy. Wprawdzie dostawałam zadyszki umysłowej, bo kolejne przygody deptały po piętach tej dopiero rozpoczętej i nie było chwili wytchnienia, ale dzieci widać uwielbiają taki stan ciągłego napięcia.

Bardzo podkręcone tempo akcji, świetnie wymyślony punkt wyjścia (na świecie pojawiają się przedmioty zrobione z magicznego drewna, dającego im niespotykane właściwości), logika i dbałość o szczegóły oraz inteligentni dziecięcy bohaterowie, którzy muszą sobie radzić, kombinować, być aktywni to największe zalety książek Maleszki. Do tego oryginalny sposób ilustrowania przygód bardzo atrakcyjnymi fotomontażami.

To że seria jest skrojona idealnie na miarę współczesnych, niepięknie kuszonych i odciąganych od lektury na wiele sposobów, dzieci, widać też w stylu pisarskim. Króciutkie zdania (tak króciutkie, że czytając, czasem odruchowo łączyłam dwa w jedno, żeby nie musieć rapować) mają prawdopodobnie na celu ułatwienie samodzielnej lektury. I wiem, że to się sprawdza, bo książkę chętnie czytają nawet literaturooporne dzieciaki.

Niestety 8. tom magicznych przygód jedzie głównie na opinii. Kolejny raz bawimy się w zmiany rozmiarów (olbrzymy itd.). Do tego autor wykorzystuje po wielokroć te same zdjęcia dzieci w kilku ilustracjach. Rozumiem, że mu w realu zbyt szybko urosły i nie ma jak zrobić nowych fotek, no ale sorry, no! To strasznie wybija ze świata opowieści, gdy widzę Alika kolejny raz wygiętego w charakterystyczny sposób w zupełnie innej sytuacji.

Zasię grzechy kardynalne to brak świeżości pomysłów i niedopilnowanie szczegółów. Sami powiedzcie, czy na niebezpieczną, zorganizowaną naprędce misję w nieznane zabralibyście serwis do herbaty? Inny przykład niedbalstwa tu muszę odrobinkę zdradzić z fabuły za sprawą magii wszyscy ludzie w mieście (a co z resztą kraju, świata?) na wiele dni zapadają w sen. Ale nie zwierzęta. Młodzi czytelnicy może by nawet nie pomyśleli, że tu jest (dosłownie) pies pogrzebany, ale autor wysyła bohaterów do zoo pełnego głodnych i spragnionych zwierząt. Małpy zostały uwolnione, może sobie poradzą. A co z resztą? Co się dzieje ze wszystkimi niekarmionymi domowymi ulubieńcami w tym czasie!? Pół biedy, jeśli ich państwo zasnęli w domu mogą posłużyć jako spiżarka. Tego typu niedopatrzeń było dużo i okropnie mnie wkurzały.

Możliwe, że to wszystko drażni głównie dorosłego lektora (mój synek powiedział, że kocha wszystkie książki z tej serii, no ale mój synek to taki słodziaczek). Niemniej że książka dzieciom też się mniej podoba, poznawałam po reakcjach na próby zakończenia lektury na dany wieczór. Z żalem konstatowałam, że protesty były niemrawe i raczej z przyzwyczajenia niż ekscytacji...

A jak było u was? Czytacie w ogóle z waszymi dziećmi Magiczne drzewo albo inne serie?

Moja ocena: 3,5/6
BiblioNETka: 5,20/6

Magiczne drzewo: Inwazja / Andrzej Maleszka , il. autora, wyd. Znak, Kraków 2016.

czwartek, 9 lutego 2017

Agnieszka Graff, Sutowski Michał "Graff: Jestem stąd"

http://www.taniaksiazka.pl/graff-jestem-stad-graff-agnieszka-sutowski-michal-p-505906.html?abpid=1331&abpcid=11&utm_source=pp&utm_medium=cps&utm_campaign=ads4books
Dość często spotykam kobiety wykształcone, odnoszące sukcesy zawodowe kobiety które wypowiadając się na jakieś społeczne tematy, zaznaczają na wstępie, że nie są feministkami. Skąd u nich ta potrzeba odżegnywania się na wyprzódki, łatwo odgadnąć. W powszechnej świadomości feministka to histeryczna, samotna wariatka itd. I właśnie dlatego super, że jest ten wywiad. Mając w swych szeregach taką rzeczową, twardo stąpającą po ziemi, będącą w szczęśliwym związku kujonkę (jak sama o sobie mówi Graff) feminizm zyskuje nowy wizerunek.

czwartek, 26 stycznia 2017

90 powieści, czyli wymarzona lista czytelnicza

Jakże miło zasysa człowieka to układanie list! Mogłabym jeszcze długo ciągnąć tę zabawę, ale chciałabym w końcu poświęcić odrobinę czasu na czytanie pozycji z tej oraz poprzednio ułożonej kolekcji.

Stanęło na 90 książkach (pewnie z książkami czytanym w ramach DKK zrobi się ta standardowa stówa). Tego, co poniżej zapisane, chcę się trzymać, by uniknąć lektur przypadkowych, wybieranych impulsywnie. Co nie znaczy, że kilka z poniższych pozycji nie zostało dopisanych pod wpływem kaprysu.

czwartek, 19 stycznia 2017

100 (z haczykiem) książek niebeletrystycznych, które chcę przeczytać

Rok bez czytania powieści!?

No, skąd! Powieści też będą, ale limitowane. Poczułam po prostu, że chcę czytać trochę głębiej. Wiercić tematy. A są takie, które mnie pewnie nigdy nie opuszczą: prawa zwierząt itp. (w planach 8 książek), macierzyństwo, wychowanie, uczenie się (9), II wojna i Holokaust (7). Ostatnio za sprawą Agnieszki Graff feminizm puka do bram...